piątek, 27 września 2013

Dlaczego ludzie uprawiają food porn?

Niedawno spotkałam się w gazecie z artykułem na temat fotografowania jedzenia i umieszczania zdjęć w internecie. Nie czuła bym się osobiście dotknięta tym problemem, gdyby nie notoryczne napotykanie się na Twarzowym portalu społecznościowym na portrety moich znajomych w postaci modnego sushi, często występującego z koleżanką zdrową sałatką, kolegami - świeżymi owocami, kochankiem tortem, nie zapominając o papierowym kubku latte z logo znanej kawiarni. W ten sposób poznajemy bliżej rodzinę i znajomych swoich Twarzowych kolegów. Idąc za ciosem powinna niedługo powstać strona Foodbook. Chociaż, jeśli o to chodzi, każda kucharka już taką posiada stojącą na regale, tam gdzie jej miejsce.
Słychać hasła: jedzenie to nowy sex! Tylko, że w ten sposób nie zwiększymy populacji... Jedyne, co w takiej sytuacji możemy spłodzić, to duża kupa w "świątyni dumania". Jak mogą rodzić się tak absurdalne porównania?? Najwyraźniej Mary Eberstadt z uniwersytetu w Stanford wypowiadając te słowa była pod koniec 60-io dniowej głodówki albo po seksualnej orgii z bliżej nieokreśloną liczbą osób. A propos diety... osoba, która opatentuje sposób na schudnięcie przy pomocy oglądania zamieszczonych w sieci zdjęć zbije fortunę.
Najtańsza dieta świata! Wystarczy zapłacić abonament za internet oraz rachunek za prąd, co i tak każdy co miesiąc robi, a pieniądze dotąd wydawane w spożywczym, odkładać na funduszu oszczędnościowym.
Tylko dla kogo? Przecież z tego i tak dzieci nie będzie...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz